Biografowie Jima Morrisona zauważają w jego wierszach często narzucającą się metaforykę akwatyczną ("morze", "cisza morska", "odmęty", utwór Horse Latitude) i właściwie konsekwentne uogólnienie jej z pojęciami duchowej metamorfozy, natomiast zwłaszcza śmierci. Danny Sugerman i Jerry Hopkins tłumaczą to rzekomym obsesyjnym lękiem Jima przez zatonięciem w wodzie[21], też w charakterze Edgar Allan Poe przekładał swoje lęki przed pogrzebaniem żywcem na zespół znaków prozy.
Poezja Jima silnie inspirowana była romantyzmem, którym w latach studenckich fascynował się amerykański poeta. Morrison korzystał z oszczędności języka, lubując się naraz w zawiłych, surrealistycznych metaforach. w podobny sposób jego dorobek w charakterze i wygląd silnie inspirowane poprzedni filozofią Friedricha Nietzschego, co przejawia się zwłaszcza w ekspresyjnych manifestacjach Jima: I am Lizard King, I can aż do anything (Król Jaszczur jestem, zrobię co zechcę), You are the ones who will rule the world (Wybrane jesteście, by panować na świecie). Krzykliwa autokreacja poety na nadczłowieka ucicha mimo to pospołu z albumem The Soft Parade, dokąd w piosence tytułowej słyszymy: Can you find me natomiast soft asylum, I can't make it anymore (Znajdź mi, proszę, rezydencja wariatów; biec wprzódy w przyszłości nie mam sił). rozterka patronuje też większości tekstów z ostatniego albumu L.A. Woman, w którym nie na bezsensownie muzycy zmienili konwencję na bluesową, np.: Now, why don't one of you people c'mon and set me free? (Może bliżej nie wyznaczony z was, cholera, zechce ulżyć mi?) przy tym wobec ciekawie wypada śpiew Universal Mind, która w kreację "nadczłowieka" wpisuje jednoczesne odczuwanie wolności, siły, jakkolwiek też związane z zanim zniewolenie.
mogiła Jima Morrisona w "Zakątku poetów" na Pere Lachaise, w ParyżuMorrison otwarcie przyznawał się aż do przynależności aż do kręgu poetów natchnionych przez dorobek Williama Blake'a, chociaż badacze literatury łączą go prędzej z narkotyczną poezją George Crabbe'a[22] oraz wizyjnymi pejzażami Williama Wordswortha[23]. Morrisona z Blakem łączy bez wątpienia opium na przedmiot ludu prawdy objawionej oraz wyraźnie pejoratywny relacja aż do miasta, jako przestrzeni pozbawionej wartości moralnych, rządzonej przez eksploatacja i nieufność. odkąd Arthura Rimbauda wziął natomiast zainteresowanie zepsuciem człowieka oraz wizjami współczesnej Sodomy. liryk fascynował się też pokładami zła w umyśle ludzkim (Riders pan the Storm, Autostopowicz), uznając skłonność aż do przemocy i okrucieństwa zbytnio podstawowy rys amerykańskiego społeczeństwa[24]. ów element jego poezji silnie zajęty był z prozą XIX wiecznych naturalistów, tj. Emile Zola czyli Honoriusz Balzac. Z drugiej zaś okolica w kreację człowieka z jego wierszy wpisana jest srogość (Krzycz z Dzikości, krzycz z gorączki) rozumiana jako podświadome przyjaźń z naturą, stanem pierwotnym, spontanicznym, nieskrępowanym nakazami kultury, wyrazem własnej osobowości. więc często przywoływane obrazy Indian (Mokre sny króla Azteków, Duchy Indian gromadzą się w kruchej skorupce głowy dziecka) oraz pogańskich rytuałów.
Poezja Jima Morrisona zdradza wobec tym charakter nader narodowy[25]; wskazują na to wprzódy chociażby same tytuły utworów, American Night (Amerykańska noc), An American Prayer (Amerykańska modlitwa), An American Pastoral (Amerykańska sielanka), L'America. Morrison przez całe twórcze życie starał się ustalić punkt współczesnych Amerykan; przybierając osobowość "zabójcy na drodze" przemierzał umysłowy pejzaż Stanów Zjednoczonych, aby odkryć jej duchowość i solidarność z rdzenną tradycją Ameryki.
Amerykańska dziewczyna, czujecie?
Najpiękniejsze stworzenia na świecie.
dziatwa pogromców Indian z pogranicza.
Nadzy o północy w charakterze natura dziewicza.
Na uwagę zasługują też erotyki Morrisona, które snują fantastyczne wizje miłości opartej o doświadczenia narkotyczne (Cristal Ship, Moonlight Drive), wspólne zagubienie kochanków w nieznanych, wrogich obszarach czyli też odsłonięcie maski osobowości i konwenansów społecznych (Easy Ride). Inne wiersze i piosenki Morrisona prezentowały obraz wybujałego, zwierzęcego popędu seksualnego jako pierwotnego i najpotężniejszego bólu egzystencjalnego; szokowały tym samym współczesnych, będąc naraz cool wobec rewolucji seksualnej lat 60. Taki charakter ma cała masa wierszy i piosenek z The End, Do It, Shaman's Blues i improwizowaną wersją Glorii Vana Morrisona na czele. Niektóre z nich zdradzają mizoginizm poety, w charakterze np. poemat Dry water[26] czyli przypominający prędzej dorobek Charlesa Bukowskiego rymowanka Curses. Invocations.
Nienawistne, opętane suki
Spodziewałem się, iż któraś z was wstanie (...)
Ogrodowe maciory, weteranki kuciapy
Nieudane kapuściane święte
Wozigówna i indywidualistki (...)
Witamy w naszym orszaku
Inne natomiast sugerują homoseksualne skłonności Morrisona, w charakterze śpiew Hyacynt House[27]; alegoria "Hiacyntowego Domu" nawiązuje aż do "hiacyntu", terminu jakim zespół znaków angielski skryba Oskar Wilde określał młodych, prostytuujących się chłopców[28].
Poezja Morrisona jako pierwsza głosiła opium na przedmiot ludu muzyki rockowej (Anatomia rocka, Paris Journal) jako wyjątkowy spontanicznego uzewnętrznienia, środowisko wśród umysłem natomiast podświadomością. Wiersze te przepełnione są też takimi ideami jak: pacyfizm, nonkonformizm, anarchizm, skrajna zawiść aż do władzy i polityki. Hasła te, wywiedzione z początku z ruchu Beat Generation (w którym dorastał Morrison), porządny się popularne wśród pokolenia hippisów. Pradoksalnie, sam Jim w swojej twórczości niechętnie i ze sceptycyzmem podchodził aż do dzieci kwiatów (np. w piosence Five to One).
Poezja Morrisona zdradza mnogość analogii z twórczością Arthura Rimbauda. Przejawia się to nie zaledwie w formie wiersza wolnego, typowym na przedmiot francuskiego symbolisty minimalizmie formy, jakkolwiek też w zainteresowaniu przodkami, pierwotnością oraz prowokacyjnym stosunkiem aż do religii.
Zła krew, Arthur Rimbaud
Gdy patrzę zbytnio siebie, Jim Morrison
Po galijskich przodkach mam jasnoniebieskie oczy, obcisły intencjonalność i niezręczność w walce (...) Gdybym chociaż miał antenatów w którymś momencie historii Francji. Jestem Szkotem, przynajmniej w taki sposób mi powiedziano. faktycznie spadkobiercą tajemnicy Chrześcijan
Stephen Davis, mówiąc o poezji Jima Morrisona, zwykł używać terminu "pogańska Ameryka"[29]. pociąg aż do szamanizmu, stanów pierwotnych i pogaństwa wywodzi się explicite z fascynacji Morrisona Sezonem w piekle Rimbauda. Ważną aż do odnotowania cechą, która zbliża obu poetów, jest też brutalne obalanie świętości przyjętych w religii chrześcijańskiej.
Uderza ją delikatnie paskiem krzywiąc wargi w uśmiechu (...)
Hiszpanka zaczyna krwawić
Mówi, iż okres
Jest w charakterze katolickie niebo
Mam na szyi stary, indiański krucyfiks (...)
Leżę na poplamionych, skopanych prześcieradłach obok
krwawiącej dziewicy
Moglibyśmy kogoś zamordować
albo ustnowić nową religię
Część z wierszy i piosenek Morrisona nawiązywała aż do kultury hinduskiej, np. Take It tuz It Comes, utwór dedykowany znajomemu joginowi Maharashiemu. Niewielka wartość pisana była w kontekście historycznym i społeczno-politycznym, np. Unknown Soldier nawiązywał aż do wojny w Wietnamie, natomiast Peace Frog opowiada o zamieszkach w Chicago w 1968, które stoczyły się wśród demonstrantami partii demokratycznej natomiast policją ówczesnego burmistrza, Richarda Daleya.
Morrison był też współtwórcą wiersza wolnego opartego o luźne projekcje skojarzeń, nie opartego o żaden konkretny temat. Taki charakter miał chociażby poemat Władcy czyli wymieniony wyżej Dry water[30], którego styl syngalizuje wprzódy sam miano (dry to w literaturze amerykańskiej potoczne wyznaczenie "poematu suchego", pisanego bez określonego wprzódy zamysłu[31]; water sugeruje ruczaj świadomości).